Czas relaksu…

Bywają takie dni, że człowiek nie ma siły na nic. Ja dokładnie tak dzisiaj mam, a na dodatek kolejne dni zapowiadają się równie pracowicie. Mój mąż stwierdził, że „nieźle się rozpieszczam”. Owszem, dzisiaj zrobiłam sobie wieczór relaksu. Mam poczucie, że czasem każdemu z nas się to należy. Kupiłam sobie kwiaty, wino, zapaliłam świeczki i puściłam ulubioną muzykę – Stan Getz & Joao Gilberto, która kojarzy mi się z podróżą poślubną do Barcelony i pięknymi chwilami, jakie tam spędziliśmy. Jakiś czas temu stwierdziłam, że nie ma co czekać na to, aż nasz partner po pracy przyniesie nam piękny bukiet w ramach niespodzianki (aczkolwiek Kubie kilka razy się zdarzyło!), dlatego zaczęłam kupować je sobie sama. Raz nawet przyszłam do mamy z kwiatami bez okazji. Jej mina była bezcenna, a taty jeszcze lepsza! :) Zatem jeśli nie możecie polecieć na Karaiby ani pojechać do spa to polecam domowe sposoby relaksacyjne.

 

Naleśniki z bananem

Postanowiliśmy zrobić sobie wczoraj pyszny deser – naleśniki z mąki kukurydzianej z bananem, a do tego zamiast klasycznego kakao – kawa orkiszowa. Serdecznie polecam!

Składniki:

  • 2 szklanki mleka sojowego lub chudego krowiego
  • 1 i 1/4 szklanki mąki kukurydzianej
  • 1 wiejskie jajo
  • szczypta soli
  • szczypta cukru
  • szczypta kurkumy
  • łyżeczka wody gazowanej
  • olej kokosowy do smażenia

Dodatki:

  • 4 banany
  • tabliczka czekolady
  • wiórki migdałowe
  • bakalie

Sposób przygotowania:

Do miski wrzucamy mąkę, zamiast pszennej proponuję użyć kukurydzianej. Następnie dolewamy mleko krowie, najlepiej chude, albo sojowe. Myjemy jajo i wrzucamy je do miski (oczywiście bez skorupki :)). Całość mieszamy, aby powstała jednolita masa. Ja używam do tego miksera, bo jest znacznie szybciej i nie ma grudek. Na końcu dodajemy do smaku szczyptę soli, cukru i kurkumy. Aby naleśniki były bardziej puszyste dolewamy do nich łyżeczkę wody gazowanej. Na patelni rozgrzewamy olej kokosowy. Do smażenia możemy użyć oleju rafinowanego. Nabieramy masy łyżką wazową, u mnie to jest około 3/4 łyżki, i rozprowadzamy po małej patelni. Oczywiście każdy musi sam dostosować ilość wylewanej masy do wielkości patelni i grubości naleśników, jaką lubi. Banany kroimy wzdłuż na dwie części i każdą  z nich zawijamy w osobnym placku. Polewę najłatwiej zrobić z  rozpuszczonej czekolady. Zwróćcie tylko uwagę, aby miała jak największą zwartość kakao. Polecam firmę Wawel ze względu na nie najgorszy skład i cenę. Naleśniki polewamy rozpuszczoną czekoladą, na końcu możemy posypać je jeszcze wiórkami migdałowymi lub bakaliami. Polecam podawać naleśniki z kawą zbożową np. orkiszową. Pychota!

 

Piegusek

Kojarzycie Krajankę Deserową? To smak mojego dzieciństwa! Mama zawsze kupowała ten zestaw ciastek  na spotkania z koleżankami. Ostatnio skusiłam się na zakup takiego pudełeczka, ale bardzo się zawiodłam. Od zawsze moimi ulubionymi ciastkami były babeczki z makiem, przełożone marmoladą z dzikiej róży. Niestety te, które kupiłam były bardzo twarde, a sama marmolada – wątpliwej jakości, a na dodatek chyba truskawkowa. W związku z tym stwierdziłam, że sama spróbuję zrobić ciasto, które odtworzy tamten smak, a jednocześnie będzie zdrowsze niż sklepowe wersje. Poniżej zamieszczam przepis na mojego Pieguska. Byłam w siódmym niebie za każdym razem, kiedy jadłam kawałek tego ciasta, bo czułam, że przenoszę się do dziecięcych lat :)

Składniki:

  • 250 g mąki jaglanej (1 szklanka=170g)
  • ok. 50 g mąki pszenno-żytniej
  • 1 szklanka chudego mleka
  • 1 szklanka brązowego cukru
  • 1 szklanka surowego maku
  • 250 g margaryny
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki kurkumy
  • 4 wiejskie jaja

Sposób przygotowania:

Margarynę rozpuszczamy w średnim garnku. Myjemy jajka, a następnie oddzielamy żółtka od białek. Do rozpuszczonego i lekko ostudzonego tłuszczu dodajemy żółtka i cukier. Całość miksujemy, po czym dodajemy mleko, kurkumę, przesianą mąkę i proszek do pieczenia, a także mak. Jeśli chodzi o mąkę to myślę, że spokojnie można użyć jakiejś innej – Waszej ulubionej. Ja akurat miałam w domu takie. Składniki wsypujemy stopniowo. W osobnym naczyniu ubijamy białka z odrobiną soli. Następnie dodajemy je bardzo delikatnie do pozostałej masy, mieszając szpatułką. Foremkę do ciasta wykładamy papierem do pieczenia i przelewamy do niej ciasto. Całość pieczemy w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez 35-40 minut. Gdy ciasto się upiecze i nieco przestygnie, kroimy je na trzy warstwy i przekładamy marmoladą lub dżemem. Polecam dżem z dzikiej róży ŁOWICZ 100% z owoców. Ciasto smakuje też świetnie, gdy jest posypane cukrem pudrem lub posmarowane olejem kokosowym.

Sushi

Dzisiaj wybraliśmy się na kolację do Sushi 77. Spędzaliśmy uroczy czas w samym sercu Warszawy. Poza tym byliśmy zaskoczeni starannością podania dań, chociaż poprzednio nie zwróciliśmy na to uwagi. Nie udało nam się zjeść wszystkiego, bo jednak sałatka, zupa i sushi to trochę za dużo, nawet dla takich fanów kuchni japońskiej jak my. I nawet na wynos dostaliśmy udekorowaną potrawę.

PS Jeśli będziecie w lokalu to pamiętajcie, żeby koniecznie skorzystać z Internetu Social WiFi :)

 

Zupa – krem z marchewki i pomarańczy

Na dworzu zima w pełni, w związku z tym chciałam podzielić się z Wami moim przepisem na rozgrzewający krem z marchewki. Zdecydowanie nie przypomina marchewkowej papki dla dzieci, ale jest ciekawą i nieco orientalną zupą. Serdecznie polecam Wam spróbować tej niezwykłej kompozycji!

Składniki:

  • 5 dużych marchewek
  • 3 średnie ziemniaki
  • 0,5 litra bulionu warzywnego
  • duża pomarańcza
  • sezam
  • oliwa z oliwek
  • mały kawałek świeżego imbiru
  • kurkuma
  • sól
  • pieprz
  • opcjonalnie: 2 łyżki mleka kokosowego

Sposób przygotowania:

Gotujemy bulion z włoszczyzny. Odlewamy pól litra, a z pozostałej części możemy zrobić kostki rosołowe – zamrażając bulion w pojemnikach na lód. Obieramy marchewki i ziemniaki, myjemy je i kroimy w niewielkie kawałki. Następnie warzywa podsmażamy na oliwie z oliwek i wrzucamy do bulionu. Gotujemy zupę, aż składniki będą miękkie. Dodajemy kilka ulubionych warzyw z bulionu np. jedną pietruszkę, pół cebuli, kawałek selera i pora. Całość studzimy, a następnie wszystko dokładnie blendujemy. Gdyby krem był za gęsty – dodajemy więcej bulionu, jeśli wolimy rzadszy – dokładamy kilka marchewek z bulionu i dalej miksujemy. Ścieramy na drobnych oczkach skórkę z całej pomarańczy, a także imbir (około pół łyżeczki) i wrzucamy je do zupy. Całość doprawiamy sokiem z połówki pomarańczy, kurkumą, solą, pieprzem. Bardziej orientalnego smaku dodaje mleko kokosowe, wystarczą już 2-3 łyżki. Krem z marchwi najlepiej posypać prażonym sezamem i kawałkami pomarańczy.

Smacznego! :)