Koktajl bananowo-truskawkowy

Sezon truskawkowy w pełni, zatem proponuję Wam koktajl z tychże owoców. Jest  bardzo klasyczny truskawkowo-bananowy, a ciekawego smaku dodaje prażone siemię lniane, które jest świetną alternatywą dla bardzo modnych nasion chia.

Składniki:

  • 1,5 szklanki truskawek
  • dwa banany
  • 400 g kefiru
  • 2 łyżki siemienia lnianego
  • 2 łyżki ksylitolu

Sposób przygotowania:

Siemię lniane wrzucamy na suchą patelnię i prażymy pod przykryciem 5 minut, od czasu do czasu mieszając. Do wysokiego pojemnika wrzucamy umyte truskawki i banany – blendujemy je. Następnie dodajemy ksylitol i siemię lniane. Całość zalewamy kefirem i dokładnie mieszamy.

Smacznego! :)

Koktajl z nektarynkami i kaszą jaglaną

Zainspirowana książkami Jadłonomii postanowiłam przetestować przepis na jakiś smaczny koktajl – wybrałam ten z nektarynek i kaszy jaglanej. Jest naprawdę sycący i może spokojnie być pysznym śniadaniem lub zdrową przekąską między posiłkami. Zamiast sięgać po batonika, zróbcie sobie koktajl! :)

Składniki:

  • ½ szklanki kaszy jaglanej
  • 2 szklanki mleka sojowego lub innego ulubionego
  • 2-3 dojrzałe nektaryny, obrane i pokrojone na ćwiartki
  • 2 łyżki ksylitolu lub innego ulubionego słodu
  • ½ łyżeczki ekstraktu waniliowego lub ziarna wydłubane z połowy laski wanilii
  • szczypta soli morskiej

Sposób przygotowania:

Kaszę gotujemy według instrukcji z opakowania. Czekamy aż trochę ostygnie, żeby nie stępić noży od blendera. Wszystkie składniki wrzucamy do pojemnika i blenujemy. Koktajl można posypać kurkumą i cynamonem, bardzo fajnie podbiją smak.

Smacznego! :)

Jak powstają krówki?

W związku z Dniem Dziecka organizowane są różne wyjścia, my wybraliśmy się do Krainy Krówek w Milanówku. To znakomita wycieczka, dzięki której poznaliśmy tajniki produkcji tychże smakołyków. Bo jeśli jeść słodycze, to albo domowej roboty, albo te z jak najkrótszym składem! Mhm…

Uwielbiam moją pracę, bo często sama mogę się poczuć jak dziecko! :)

Włoska kolacja

W związku z moimi urodzinami postanowiliśmy świętować, oczywiście przy pysznym jedzeniu. Tym razem jednak chcieliśmy odejść od kuchni azjatyckiej i zjeść coś włoskiego. Naszły nas takie refleksje, że jest tak wiele miłych miejsc w naszej okolicy, że nie trzeba jeździć nigdzie daleko, aby zażyć klimatu wakacji. Siedząc w tej restauracji czuliśmy naprawdę śródziemnomorski klimat, prawie jak we Włoszech, gdyby jeszcze było odrobinę cieplej…

Bankiet z widokiem na Pałac Kultury

Wczoraj w doborowym towarzystwie w Barze pokazowym Wyborowa Pernod Ricard z pysznym jedzonkiem (z 77 Sushi) oraz drinkami (partnerem została Whisky CHIVAS) świętowaliśmy czwarte urodziny Social WiFi. Do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy uda mi się towarzyszyć mojemu mężowi w tej imprezie, ponieważ cały dzień miałam gorączkę. Udało mi się jakoś wykaraskać z łóżka i zdecydowanie nie żałuję, bo bankiet był naprawdę udany. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona wspaniałymi barmanami, którzy serwowali napoje z ogromnym namaszczeniem i polotem. Ale najbardziej ujęło mnie, że ja również mogłam sączyć wymyślne drineczki, tyle że bezalkoholowe. Były one przygotowywane na specjalnie życzenie, z uwzględnieniem moich preferencji. I żaden nie był taki sam! Kuba mówi, że jestem bardzo wymagającą klientką, co w takiej sytuacji jeszcze bardziej podnosi kunszt barmana. Uwielbiam ludzi angażujących się w swoją pracę!

Dostałam kiedyś od koleżanek z pracy breloczek do kluczy, na którym widnieje napis: „Rób to, co kochasz, kochaj to, co robisz” – gdyby każdy w ten sposób podchodził do swojej pracy, to świat byłby piękniejszy i lepszy.

Gofry ze świeżymi owocami

Od tygodnia marzyliśmy o pysznym śniadanku w Lizbonie. Od początku wiedziałam, że to musi być coś ekstra, najlepiej ze świeżymi owocami. No i wymyśliłam: gofry polane jogurtem naturalnym i posypane ananasem, bananem, pomarańczą i kiwi! A do tego sok mango-marakuja. Same gofry przywieźliśmy sobie z Polski, tutaj znajdziecie bardzo fajny przepis: http://ooomnomnomnom.blogspot.pt/2014/04/gofry-w-wersji-fit-dietetyczne-gofry.html. Ja słodzę zazwyczaj ksylitolem lub fruktozą. Swoją drogą mam nadzieję, że niedługo uda mi się napisać post o tym, jakich „słodzideł” warto używać.

Walentynkowe lizaki

Na początku mały żart z życia wzięty. Znajomy chciał się umówić z żoną na randkę 14 lutego: – Kochanie, jak spędzamy walentynki? Żona: -Walentynki? A po co? Przecież to święto zakochanych.

Jestem ciekawa, czy Wy obchodzicie jakoś specjalnie ten dzień, czy staracie się nie ulegać presji otoczenia i spędzacie go jak każdy inny? Lokale zachęcają nas, aby wyjść z domu, skorzystać z ofert i spróbować ich specjałów. Według mnie to bardzo dobry pomysł, żeby raz na jakiś czas wyjść na randkę i zapomnieć o całym świecie. A promocje, w niektórych restauracjach są dzisiaj rzeczywiście kuszące (sami też planujemy skorzystać z dużego zestawu sushi w naszej ulubionej knajpce) :)

Część z osób pewnie postawi na prezenty. My postanowiliśmy, że nie będziemy sobie nic wielkiego kupować, ale w związku z  tym, że ja bardzo lubię robić zakupy, pomyślałam o czymś symbolicznym, np. o jakimś pysznych, naturalnych słodyczach. Moje pierwsze skojarzenie – coś ręcznie robionego, zatem albo Manufaktura Cukierków albo Manufaktura Czekolady. Obawiam się, że gdyby nie Rossmann, nic by z tego nie wyszło, bo nie miałabym dzisiaj czasu, aby po to podjechać. Na początku tygodnia robiłam jakieś zakupy kosmetyczne właśnie w Rossmannie i jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam w tym sklepie kolorowe lizaki w kształcie serduszek  z Manufaktury Cukierków za 5 zł! Nie dość, że bez konserwantów, piękne, ekonomiczne, efektowne to na dodatek dzięki im można wesprzeć Szlachetną Paczkę! Kochani, rozglądajcie się zatem po drogeriach i kupujcie te pyszne lizaczki, serdecznie polecam. Udanych walentynek :) Pamiętajcie, że każda okazja jest dobra, aby celebrować miłość…

Czas relaksu…

Bywają takie dni, że człowiek nie ma siły na nic. Ja dokładnie tak dzisiaj mam, a na dodatek kolejne dni zapowiadają się równie pracowicie. Mój mąż stwierdził, że „nieźle się rozpieszczam”. Owszem, dzisiaj zrobiłam sobie wieczór relaksu. Mam poczucie, że czasem każdemu z nas się to należy. Kupiłam sobie kwiaty, wino, zapaliłam świeczki i puściłam ulubioną muzykę – Stan Getz & Joao Gilberto, która kojarzy mi się z podróżą poślubną do Barcelony i pięknymi chwilami, jakie tam spędziliśmy. Jakiś czas temu stwierdziłam, że nie ma co czekać na to, aż nasz partner po pracy przyniesie nam piękny bukiet w ramach niespodzianki (aczkolwiek Kubie kilka razy się zdarzyło!), dlatego zaczęłam kupować je sobie sama. Raz nawet przyszłam do mamy z kwiatami bez okazji. Jej mina była bezcenna, a taty jeszcze lepsza! :) Zatem jeśli nie możecie polecieć na Karaiby ani pojechać do spa to polecam domowe sposoby relaksacyjne.

 

Sushi

Dzisiaj wybraliśmy się na kolację do Sushi 77. Spędzaliśmy uroczy czas w samym sercu Warszawy. Poza tym byliśmy zaskoczeni starannością podania dań, chociaż poprzednio nie zwróciliśmy na to uwagi. Nie udało nam się zjeść wszystkiego, bo jednak sałatka, zupa i sushi to trochę za dużo, nawet dla takich fanów kuchni japońskiej jak my. I nawet na wynos dostaliśmy udekorowaną potrawę.

PS Jeśli będziecie w lokalu to pamiętajcie, żeby koniecznie skorzystać z Internetu Social WiFi :)

 

Jak wrócić do formy po świątecznym obżarstwie?

Mam nadzieję, że udało Wam się miło spędzić święta i chociaż trochę odpocząć. Ostatnio słyszałam, że okres Bożego Narodzenia uchodzi za najcięższy i najbardziej stresujący w całym roku. Najpierw mnóstwo przygotowań: zakupy, sprzątanie, gotowanie, pieczenia, a wreszcie kilkugodzinne spotkania rodzinne. Po tym wszystkim czujemy się przejedzeni, ociężali i zmęczeni. Dodatkowo w lodówce nadal zalegają ogromne ilości jedzenia. Mam kilka swoich sposobów na to świąteczne obżarstwo, którymi chcę się z Wami podzielić i chętnie się dowiem, jak Wy sobie z  tym radzicie.

Po pierwsze proponuję jednak nie dojadać samemu za wszelką cenę! Niektóre rzeczy można  zamrozić, aczkolwiek ja nie przepadam za odmrożonym jedzeniem, ale nieraz naprawdę nie mam wyboru. Poza tym od jakiegoś czasu praktykujemy spotkania ze znajomymi na wspólne „dojadanie”. Dodatkowo poświąteczne spotkania w gronie przyjaciół według mnie dopełniają klimat Bożego Narodzenia.

Ponadto jeśli mówa o naprawdę dużych ilościach jedzenia ze świąt, to warto oddać je do jadłodalni dla bezdomnych, np. tej przy ul. Miodowej w Warszawie. Można się do nich zgłosić nie tylko po świętach, ale i po innych imprezach, takich jak wesele.

Niektórzy mają znakomitą praktykę i już drugi dzień świąt planują sobie aktywnie, np. wyjazd za miasto i spacer po lesie. Równie dobrze można się wybrać do okolicznego parku czy na romantyczny wieczorny spacer po Starym Mieście. Nam niestety nie udało się zrealizować takiego planu, ponieważ nie pozwoliły na to zobowiązania rodzinne. Staraliśmy się jednak wygospodarować jak najwięcej czasu na odpoczynek wspólny i indywidulany.

Po świętach mam paradoksalnie więcej czasu, dlatego uskuteczniam karnet na zajęcia ruchowe. Poza tym zimowe wyprzedaże również sprzyjają dużej ilości ruchu :) Pamiętajcie tylko, żeby przed wyjściem na shopping przemyśleć sobie, czego potrzebujemy i co chcielibyśmy kupić. Ja wyruszyłam do centrum handlowego z listą zakupów i rzeczywiście kupiłam kilka fajnych rzeczy, aczkolwiek wydaje mi się, że za jakiś czas ceny mogą być jeszcze bardziej atrakcyjne.

Poza tym po świętach piję ogromne ilości wody, aby oczyścić organizm. Dla mnie optymalne są dwa litry wody dziennie, a dodatkowo herbatki. Na żołądek serdecznie polecam zwłaszcza miętę i koper włoski.

Mam poczucie, że nasze tradycyjne potrawy są dość ubogie w warzywa i owoce, dlatego po świętach mam na nie ogromną ochotę! Gdyby nie mój mąż to jadłabym sałatkę na śniadanie, obiad i kolację. Przepis na tę sałatkę znajdzie tutaj: http://zdrowoikolorowo.style/kolorowa-salatka-jajkiem/.

Kochane, zatem do roboty – ćwiczymy, spacerujemy, jemy warzywa i pijemy wodę, aby w noc sylwestrową wyglądać znakomicie! :)