Muffinki z mąki kokosowej

Już od jakiegoś czasu bardzo chciałam zrobić jakieś ciasto z mąki kokosowej. Ostatnio ją zakupiłam i postanowiłam upiec muffinki. Trochę pofantazjowałam, byłam przekonana, że mi nie wyjdą, ale mój mąż dzielnie mnie wspierał twierdzą, że „kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa” i rzeczywiście udało się – ciastka wyszły wspaniale! Są pyszne, zdrowe i piękne. My je popijaliśmy kawą latte z nowego ekspresu (w niebieskim kubku) i bardzo fajną Kawą Inką Bio z cykorią (w żółtym kubku).

Składniki:

  • 1 i 1/4 szklanki mąki kokosowej
  • 6 łyżeczek cukru
  • 8 łyżek wiórków kokosowych ( i dwie do posypki)
  • 2 jaja wiejskie
  • 125 g masła
  • ćwierć szklanki mleka
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • ćwierć łyżeczki sody
  • szczypta soli himalajskiej
  • tabliczka czekolady

Sposób przygotowania:

Rozpuszczamy w rondelku masło z cukrem, następnie dodajemy do tego jaja i mleko. W osobnej misce mieszamy mąkę, wiórki (8 łyżek), cukier, proszek do pieczenia, sodę i sól. Pół tabliczki czekolady kroimy w kostkę. Łączymy wszystkie produkty, a gotową masę przekładamy do papilotek włożonych do foremki na muffinki. Ciastka pieczemy przez 25 minut w 160 stopniach z termoobiegiem. Gdy nasze smakołyki nieco ostygną, pokrywamy je warstwą roztopionej czekolady (połową, która powinna nam zostać) i posypujemy wiórkami kokosowymi.

Smacznego! :)

Tarta w wytrawnej odsłonie

To jedno z moich popisowych dań, w związku z tym zrobiłam je również na romantyczną kolację w dniu naszej pierwszej rocznicy. Był to dla mnie ważny moment, mój mąż tego pewnie nie pamięta, ale właśnie wtedy pierwszy raz wspomniał o ślubie. Wystraszyłam się bardzo taką poważną rozmową, jednak kilka miesięcy później Kuba mi się oświadczył, a ja zgodziłam się zostać jego żoną. Teraz zawsze, gdy robię tę tartę, przypominam sobie tamten wieczór. Mam nadzieję, że Wy też spędzicie przy tym daniu równie wspaniałe chwile.

Przepis dostałam kilka lat temu od znajomej, oczywiście trochę go przerobiłam, oto on:

Składniki:

  • 200 g mąki (kukurydzianej i pszennej)
  • 100 g schłodzonego masła
  • 4 wiejskie jaja
  • szczypta kurkumy
  • 250 g sera żółtego (najlepiej z niską zawartością tłuszczu)
  • 1 łyżeczka musztardy francuskiej
  • 200 ml śmietany 22%
  • oliwki
  • suszone pomidory w zalewie
  • bułka tarta
  • sól
  • pieprz
  • gałka muszkatołowa

Sposób przygotowania:

Robimy ciasto na tartę (dokładny opis znajdziecie tutaj: http://zdrowoikolorowo.style/tarta-galeretka-duza-iloscia-owocow/, tylko zamiast cukru dodajemy samą sól) i podpiekamy przez 10 minut. Ścieramy na grubych oczkach ser żółty, dodajemy do tego 3 jaja, całą śmietanę, łyżkę musztardy. Całość przyprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Dodajemy do masy oliwki i suszone pomidory w zalewie – według uznania. Tartę pieczemy jeszcze przez 30 minut w 180 stopniach z termoobiegiem.

Smacznego! :)

Domowe hamburgery

Każdy facet lubi od czasu do czasu zjeść hamburgera z dużą ilością mięsa (oczywiście kobiety też, ale chyba zdarza im się to rzadziej). Niestety za porządne hamburgery trzeba słono zapłacić, a i tak zwolennicy zdrowego żywienia mieliby się do czego przyczepić. Już jakiś czas temu zrobiłam swojego pierwszego domowego hamburgera. Bardzo nam zasmakował i czasami robię mojemu mężowi taką wyżerkę. To danie sprawdza się zwłaszcza na działce czy biwaku, gdzie gotowanie bywa kłopotliwe.

Składniki:

  • bułka pszenno-żytnia z sezamem (w Lubaszce nazywa się Bawarska)
  • kilka liści sałaty maślanej
  • papryka marynowana w occie
  • ogórki kiszone
  • kilka plasterków sera żółtego (polecam wybierać takie powyżej 25zł/kg i najlepiej z obniżoną zawartością tłuszczu*)
  • nieduża czerwona cebula
  • ketchup (polecam własnej roboty lub np. Heinz, ponieważ ma bardzo dobry skład*)

Kotlety:

  • 30 dag mięsa mielonego z indyka
  • jedna malutka cebula lub pół średniej
  • jedno wiejskie jajo
  • ¾ łyżeczki soli himalajskiej
  • pieprz do smaku
  • ½ łyżeczki suszonej bazylii
  • ½ łyżeczki suszonego oregano
  • ¾ łyżeczki kurkumy
  • bułka tarta starta w domu (z grahamki)
  • oliwa z oliwek

Sos czosnkowy:

  • mały gęsty jogurt naturalny
  • 2 ząbki czosnku
  • szczypta soli himalajskiej
  • szczypta świeżo zmielonego pieprzu
  • pół łyżeczki oregano
  • kilka listków świeżej bazylii

*polecam odcinki Wiem, co jem o serach oraz o ketchupach, gdzie Kasia Bosacka doradza, jak dobrze wybrać powyższe produkty

 

Sposób przygotowania:

Mięso mielone mieszamy z jajkiem, 2 łyżkami bułki tartej, cebulą pokrojoną w kostkę i przyprawami. Formujemy masę w płaskie, ale dość duże kotlety. Obtoczone w bułce tartej mięso smażymy na oliwie. Bułki przekrawamy na pół, smarujemy jedną połówkę ketchupem, drugą – sosem czosnkowym, dzięki temu hamburger będzie się lepiej trzymał. Na dolną połówkę kładziemy kotleta, następnie ser żółty, aby mógł się fajnie rozpuścić oraz warzywa – paprykę marynowaną i ogórka kiszonego pokrojoną w kostkę, plastry fioletowej cebuli i liść sałaty, całość możemy posypać ulubionymi przyprawami. Hamburgera jemy stanowczo ściskając obiema rękami. Jeśli z Waszego hamburgera będą ciekły sosy – to znaczy, że Wam wyszedł. Podany przepis powinien wystarczyć na 4 kotlety, a tym samym 4 kanapki. Jestem to bardzo smaczna alternatywa dla niezdrowych fastfoodów. Mój mąż pęka z radości, kiedy je robię, a raczej kiedy sam może je sobie zrobić. Bardzo lubię kłaść na stole składniki, żeby każdy sam dobierał sobie ilość warzyw, mięsa i sosów. Pamiętajcie też o  jakimś dobrym piciu na lepsze trawienie – herbata czarna lub zielona, a zamiast Coli świetnie będzie się pasował kwas chlebowy.

Tarta z galeretką i dużą ilością owoców

Ostatnio musiałam zrobić na szybko ciasto, które nie zawierałoby pszenicy ani krowiego mleka, byłoby niskokaloryczne, a jednocześnie smakowałoby bardzo wymagającym i tradycyjnym babciom. Dodatkowo sama miałam ogromną ochotę na coś lekkiego i zdrowego. Co z tego wyszło? Proszę bardzo, oto tarta z galaretką i owocami. Okazało się, że wszystkim bardzo smakowała, a babcia nawet chciała dokładkę! :)

Składniki:

  • 200 g mąki (jaglanej i kukurydzianej – proporcje według uznania)
  • 100  g schłodzonego masła
  • jedno jajo
  • szczypta soli
  • szczypta cukru wanilinowego
  • galaretka truskawkowa lub owoce leśne
  • dżem z jagód
  • kiść winogron
  • pół jabłka
  • jedno kiwi
  • pół puszki brzoskwiń

Sposób przygotowania:

Zaczynamy od przygotowania galaretki według przepisu z opakowania. Można dodać mniej wody, dzięki czemu szybciej stężeje. Z mąki usypujemy kopiec, w środku robimy zagłębienie na roztrzepane jajko, całą górkę okładamy plastrami schłodzonego masła. Dodajemy sól i cukier wanilinowy do smaku i zagniatamy ciasto. Jeśli nie będzie się chciało sklejać – dodajemy 2 łyżeczki wody, gdyby było zbyt klejące – dosypujemy mąki. Formujemy je w placek i wkładamy do lodówki na 20 minut. Przez ten czas możemy pokroić owoce. Blachę smarujemy masłem i wysypujemy bułką tartą (ja zwykle sama ścieram grahamki). Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Następnie wyjmujemy ciasto z lodówki rozwałkowujemy i wykładamy nim foremkę. Robimy na placku wypustki widelcem. Pieczemy w 180 stopniach przez 20 minut. Ostudzony spód smarujemy dżemem jagodowym, następnie polewamy tężejącą galaretką i na koniec dekorujemy owocami. Ciasto najlepiej smakujemy schłodzone.

Smacznego! :)

Jogurt naturalny z owocami i bakaliami, czyli szybkie śniadanie

Wiem, jak ważne jest jedzenia śniadania, dlatego nawet, gdy nie mam ochoty lub czasu, jem coś bardzo prostego. Oto propozycja właśnie takiego posiłku: wystarczy wlać jogurt naturalny do miseczki, posypać go ulubionymi owocami (u mnie to jest: świeży ananas, kiwi, pomarańcza i banan) i bakaliami. Często dodaję do tego otręby i „Dobra kaloria” np. grykę z melasą. Jeśli ktoś lubi jeszcze słodsze dania, to całość można polać miodkiem.

Gofry ze świeżymi owocami

Od tygodnia marzyliśmy o pysznym śniadanku w Lizbonie. Od początku wiedziałam, że to musi być coś ekstra, najlepiej ze świeżymi owocami. No i wymyśliłam: gofry polane jogurtem naturalnym i posypane ananasem, bananem, pomarańczą i kiwi! A do tego sok mango-marakuja. Same gofry przywieźliśmy sobie z Polski, tutaj znajdziecie bardzo fajny przepis: http://ooomnomnomnom.blogspot.pt/2014/04/gofry-w-wersji-fit-dietetyczne-gofry.html. Ja słodzę zazwyczaj ksylitolem lub fruktozą. Swoją drogą mam nadzieję, że niedługo uda mi się napisać post o tym, jakich „słodzideł” warto używać.

Walentynkowe lizaki

Na początku mały żart z życia wzięty. Znajomy chciał się umówić z żoną na randkę 14 lutego: – Kochanie, jak spędzamy walentynki? Żona: -Walentynki? A po co? Przecież to święto zakochanych.

Jestem ciekawa, czy Wy obchodzicie jakoś specjalnie ten dzień, czy staracie się nie ulegać presji otoczenia i spędzacie go jak każdy inny? Lokale zachęcają nas, aby wyjść z domu, skorzystać z ofert i spróbować ich specjałów. Według mnie to bardzo dobry pomysł, żeby raz na jakiś czas wyjść na randkę i zapomnieć o całym świecie. A promocje, w niektórych restauracjach są dzisiaj rzeczywiście kuszące (sami też planujemy skorzystać z dużego zestawu sushi w naszej ulubionej knajpce) :)

Część z osób pewnie postawi na prezenty. My postanowiliśmy, że nie będziemy sobie nic wielkiego kupować, ale w związku z  tym, że ja bardzo lubię robić zakupy, pomyślałam o czymś symbolicznym, np. o jakimś pysznych, naturalnych słodyczach. Moje pierwsze skojarzenie – coś ręcznie robionego, zatem albo Manufaktura Cukierków albo Manufaktura Czekolady. Obawiam się, że gdyby nie Rossmann, nic by z tego nie wyszło, bo nie miałabym dzisiaj czasu, aby po to podjechać. Na początku tygodnia robiłam jakieś zakupy kosmetyczne właśnie w Rossmannie i jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam w tym sklepie kolorowe lizaki w kształcie serduszek  z Manufaktury Cukierków za 5 zł! Nie dość, że bez konserwantów, piękne, ekonomiczne, efektowne to na dodatek dzięki im można wesprzeć Szlachetną Paczkę! Kochani, rozglądajcie się zatem po drogeriach i kupujcie te pyszne lizaczki, serdecznie polecam. Udanych walentynek :) Pamiętajcie, że każda okazja jest dobra, aby celebrować miłość…

Lekka sałatka meksykańska

Ostatnio byliśmy w meksykańskiej restauracji, gdzie zjedliśmy mnóstwo różnorodnych przystawek, a także uraczyliśmy się niesamowitymi daniami tejże kuchni. Razem z moją Teściową postanowiłyśmy odtworzyć jedną z tamtejszych potraw: lekką sałatkę z suszonymi pomidorami, awokado i gruszką. Oto ona:

Składniki:

  • 100 g mieszanki sałat
  • 1 awokado
  • 1 gruszka
  • 100 g suszonych pomidorów w oliwie z oliwek
  • garść prażonych pestek słonecznika
  • zioła toskańskie
  • pieprz ziołowy
  • sól himalajska

Sposób przygotowania:

Sałaty dobrze myjemy i osuszamy. Następnie obieramy ze skórki gruszkę i awokado – kroimy je w kostkę i posypujemy nimi sałatę. Również w kostkę kroimy suszone pomidory, a oliwą z zalewy kropimy całą sałatkę. Całość doprawiamy ziołami toskańskim, solą, pieprzem ziołowym i prażonymi pestkami słonecznika. Ja niestety nie miałam pestek słonecznika, dlatego użyłam dyniowych.

Rafaello z kaszy jaglanej

Składniki:

  • szklanka kaszy jaglanej
  • 1 i 1/2 szklanki mleka krowiego lub sojowego
  • opakowanie wiórek kokosowych (120g)
  • 3 łyżki miodu
  • łyżka masła
  • aromat migdałowy
  • migdały
  • łyżka kakao

Sposób przygotowania:

Kaszę jaglaną płuczemy pod ciepłą wodą, wrzucamy do garnka, zalewamy mlekiem i gotujemy na małym ogniu. Czekamy aż kasza wchłonie całe mleko. W międzyczasie prażymy na patelni wiórki kokosowe (ok. 100g). Dodajemy je do kaszy razem z miodem, masłem i aromatem. Całość dobrze mieszamy. Dzielimy masę na dwie części, do jednej dodajemy kakao. Formujemy osobno jasne i ciemne kulki. W każdej  zawijamy po jednym migdale, a następnie obtaczamy w pozostałych wiórkach kokosowych. Rafaello chłodzimy w lodówce. Deser jest naprawdę zdrowy i bardzo efektowny.

 

Bazowy przepis znajdziecie na: http://kaszomania.blogspot.com/2015/06/rafaello-z-kaszy-jaglanej.html

 

Czas relaksu…

Bywają takie dni, że człowiek nie ma siły na nic. Ja dokładnie tak dzisiaj mam, a na dodatek kolejne dni zapowiadają się równie pracowicie. Mój mąż stwierdził, że „nieźle się rozpieszczam”. Owszem, dzisiaj zrobiłam sobie wieczór relaksu. Mam poczucie, że czasem każdemu z nas się to należy. Kupiłam sobie kwiaty, wino, zapaliłam świeczki i puściłam ulubioną muzykę – Stan Getz & Joao Gilberto, która kojarzy mi się z podróżą poślubną do Barcelony i pięknymi chwilami, jakie tam spędziliśmy. Jakiś czas temu stwierdziłam, że nie ma co czekać na to, aż nasz partner po pracy przyniesie nam piękny bukiet w ramach niespodzianki (aczkolwiek Kubie kilka razy się zdarzyło!), dlatego zaczęłam kupować je sobie sama. Raz nawet przyszłam do mamy z kwiatami bez okazji. Jej mina była bezcenna, a taty jeszcze lepsza! :) Zatem jeśli nie możecie polecieć na Karaiby ani pojechać do spa to polecam domowe sposoby relaksacyjne.