Czas relaksu…

Bywają takie dni, że człowiek nie ma siły na nic. Ja dokładnie tak dzisiaj mam, a na dodatek kolejne dni zapowiadają się równie pracowicie. Mój mąż stwierdził, że „nieźle się rozpieszczam”. Owszem, dzisiaj zrobiłam sobie wieczór relaksu. Mam poczucie, że czasem każdemu z nas się to należy. Kupiłam sobie kwiaty, wino, zapaliłam świeczki i puściłam ulubioną muzykę – Stan Getz & Joao Gilberto, która kojarzy mi się z podróżą poślubną do Barcelony i pięknymi chwilami, jakie tam spędziliśmy. Jakiś czas temu stwierdziłam, że nie ma co czekać na to, aż nasz partner po pracy przyniesie nam piękny bukiet w ramach niespodzianki (aczkolwiek Kubie kilka razy się zdarzyło!), dlatego zaczęłam kupować je sobie sama. Raz nawet przyszłam do mamy z kwiatami bez okazji. Jej mina była bezcenna, a taty jeszcze lepsza! :) Zatem jeśli nie możecie polecieć na Karaiby ani pojechać do spa to polecam domowe sposoby relaksacyjne.